I tak ani się obejrzeliśmy – nadeszła późna wiosna a za chwilę będzie
    lato, kiedy mam tzw. „fazę biznesową” i nie zajmuję się zbyt intensywnie
    „sztuką”.

    Dziękuję wszystkim – i artystom i widzom tych kilku przedstawień, które
    miały miejsce od lutego do kwietnia. Była to niezapomniana przygoda.

    Kolejne, mam nadzieję że już jesienią tego roku. No chyba że nas ktoś
    gdzieś zaprosi. W każdym razie zdecydowanie pod tradycyjną nazwą, czyli:


    A w sieci – w czerwcu przedstawię kolejny teledysk, tym razem do piosenki „Męski bukiet”.

    Serdeczności!

    Maciej Kaczka 

    Jak już może zauważyliście na innych stronach, wytępujemy pod nową nazwą. Poprzednie słowo „Rewia” było użyte z postmodernistycznym przymrużeniem oka, a że właścicielka klubu Kabaret na Krakowskiej 5 chce kiedyś wystawić prawdziwą rewię taneczną – zgodziłem się na zmianę. Jak dla mnie OK – Kaczka pozostanie Kaczką. Najważniejsze że mamy nowy fajny plakat, takie połączenie tradycji, queeru i współczesności. 

    Zapraszamy! A w programie wciąż coś nowego :) 

    Kopnąć Kaczkę w ten jego tłusty kuper – to ulubione zajęcie wielu poetów, pisarzy i innych tzw. „luminarzy kultury”. Zachciało się temu biznesmenowi, zamiast wyłącznie stawiać nam piwo – jeszcze bawić w poezję, muzykę czy kabaret – pokażemy mu jego miejsce. Oczywiście wyłącznie w ramach możliwości własnego saloniku, ale zgodnie ze znaną zasadą beriowszczyzny: jest człowiek, znajdziemy na niego paragraf. Byłem więc już wyrzucany (dwa razy) z Nieszuflady, z Krytyki Politycznej, z Niedoczytania.pl. Proweniencja orientacjowo-polityczna nie ma tu absolutnie znaczenia, w nienawiści do Kaczki podadzą sobie rękę nawet przysłowiowy Rydzyk z Biedroniem. Ostatnio kiedy życie towarzysko-netowe przeniosło się na facebooka, wielką radość sprawiłem wielu osobom, z którymi najpierw zawarłem znajomość a później dałem okazję żeby mnie ze swojego kręgu znajomych z hukiem wykopały a następnie zablokowały.      

    I tak – o ile pamiętam wykopał mnie już Jakub Żulczyk (bo z jego książki raczyłem zakpić w podobnym stylu jak on w swojej rubryczce we Wprost kpi z celebrytów). Wykopał mnie Szczepan – nomen omen Kopyt, bo zbyt dobrze przedstawiłem hipokryzję lewaków. Wykopał mnie Jakub Winiarski, tu akurat nie wiem za co. Wykopał mnie Łukasz Podgórni, gdy na jego fanpage „Rozdzielczość chleba” zacytowałem niewinny witkacowski greps. Wykopał mnie Janusz Marchwiński, za to że na swoim własnym prywatnym profilu skrytykowałem walory artystyczne filmu Agnieszki Holland i uznał mnie za antysemitę. A dzisiaj wykopał mnie i zablokował kto? Wojciech Wencel.     

    Za co? Za to że na jego profilu przepełnionym bogoojczyźnianą twórczością i smoleńsko-żałobną propagandą, w komentarzach zacytowałem również mój skromny wierszowany utworek sprzed dwóch lat inspirowany wiadomymi wydarzeniami. Z pewnością różniący się estetyką od innych prezentowanych tam utworów, ale bynajmniej nie zawierający żadnych kalumni, nieprzyzwoitych słów pod adresem ofiar czy żałobników, wprost przeciwnie – będący też wyrazem hołdu.


    Tekst w tej notce

    I potraktowałbym to z uśmieszkiem i wzruszeniem ramion, gdyby nie to że sam Wencel jest jednym z czołowych protestujących przeciwko ograniczaniu wolności słowa, i krzywdom wszelakim, jakie Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi wyrządził koncern Agora. Jest pierwszym sygnatariuszem i zdaje się inicjatorem niedawnego „Listu solidarności” nawołującego, że „prawo każdego obywatela do głoszenia własnych opinii jest podstawowym warunkiem funkcjonowania demokracji. Kwestionowanie tego prawa w odniesieniu do poety to praktyka haniebna, naruszająca zarówno swobodę obywatelską, jak i dobro polskiej kultury.” Na swoim blogu i artykułach w prawicowych pisemkach, Wojciech Wencel frazesy o wolności i zakazie cenzury wylewa w ilościach hurtowych. Więc jak to jest, belki we własnym oku nie widzimy? Polecam to uwadze przede wszystkim sygnatariuszom owego listu.  

    Przygotowując występy sceniczne (najbliższy w piątek 20 kwietnia, w Cafe Kabaret na Krakowskiej 5, o 21.00) trochę zaniedbałem mój internetowy teatrzyk. Jego stare produkcje wciąż przyciągają widzów (nie mniej niż 100-200 odsłon dziennie), ale od niemal dwóch lat nie pojawiła się tam żadna wystrzałowa, autorska produkcja. Do wczoraj.

    Dużo się zmieniło od początków youtube’a. Najmłodsi internauci nie pamiętają już tego pierwszego siermiężnego okienka, w którym piksele były wielkie jak pierogi a przekaz dźwięku tak fatalny, że nie dało się zrozumieć słów piosenki. Dziś to już jakość nie gorsza od telewizyjnej, format panoramiczny… Musiałem więc trochę zainwestować w nowy sprzęt i nauczyć się nowego programu do obróbki filmów.

    Na warsztat wziąłem piosenkę „Ladyboy” (tutaj prawykonanie sceniczne Tomka Adamskiego). Inspiracją do niej jest wysyp różnych gwiazdek i modeli o androgynicznej urodzie, ale  przede wszystkim perypetie Michała Szpaka w jego prowincjonalnym Jaśle, opisane we Wprost, w artykule Maji Kaim „Zły to szpak”. Czytamy tam m.in.:

    Rodzinne Jasło nie pokochało Michała Szpaka. – Zrobił z nas miasto pedałów – słychać na ulicy. (…) – Jak on się nie wstydzi? A ci wszyscy, którzy mu dziś wchodzą, za przeproszeniem, w te wychudzone pośladki? (…) gdy ulicami miasta przechodziła procesja z relikwiami św. Antoniego, kilkudziesięciu jaślan, którzy nigdy nie założą szpilek, zastanawiało się, czy obrzucić długie loki Szpaka tylko jajkami, czy może przywalić butelkami po piwie (…) Michał działa jak płachta na byka na tych, którzy swoją męskość muszą podkreślać wyraźnymi atrybutami. Dla nich ktoś, kto miesza dwa porządki, męski i kobiecy, jest niebezpieczny.

    Ech jak ten czas zapiernicza – to już było 6 lat temu, kiedy mój „Wojtek” – przeróbka „Rebeki” został – oczywiście z przymrużeniem oka – nazwany przez pewien portal queerowym przebojem. Musiałem więc, wierny tradycji, spróbować tego jeszcze raz, tym razem naprawdę na kolorowo. Serdecznie dziękuję wszystkim, dzięki którym sprawnie w ciągu kilku ostatnich dni zrealizowałem filmik. Z nazwiska wymienię tylko jednego – Filip Zagórski – jest autorem stylizacji i wizażu modela-piosenkarza. Oto efekt:



    Oryginalny plik video do ściągnięcia: ladyboy.wmv

    Oryginalne nagranie audio do ściągnięcia:
    ladyboy_elektro.mp3    

    Nuty do piosenki: ladyboy_d.jpg

    Tekst:

    Jak meteor, który dinozaurom
    Niespodziany sprawił kres
    Jak Wallenrod, który sprytną miał broń
    By Krzyżakom szkodzić też

    Jestem jak sunący F-16
    Co nad Polskę dziś się wzbił
    Hordo chamów stop! nadzieję zgaście
    Że wam starczy na mnie sił

    Bo ja bagnetem, szablą, czołgiem ani pałą
    Nie chcę straszyć plebsu dziś
    Mą bronią: bujne loki, wiotkie elfa ciało
    Wąski tyłek, gładki rys

    Niepokojące wdzięki są jak wrogie hufce
    Westchnienia jak napalmu woń
    Naród na tacę rzuca po stówce
    I woła:
    Wiaro trwaj, boże broń
    Ajajaj ojojoj
    Pierwszy polski ladyboy

    Jestem jak ten błyskawiczny zamek
    Co zastąpił cnoty pas
    Jeszcze wiele super-niespodzianek
    Z mojej strony spotka was

    Śpieszno mi bo czarodziejskiej mocy
    Wielkim wrogiem dziadek czas
    Zanim jak królowa jednej nocy
    Zwiędnę – czerpcie z moich kras

    Bo po mnie jeszcze gorsze złapią was potwory
    Żądzą żądeł, rzędem kłów
    Co w takich dziwnych miejscach serca i otwory
    Będą mieć, że szkoda słów  

    Rodaku – widzisz mnie – to nie bój się i nie kracz
    Nie marudź, a okazję łów  
    Polub mnie jak swój plazmowy ekran
    Bo przecież
    Ja nie żyd,  ani goj
    Tylko oj, tylko oj-
    czysty polski ladyboy

    Maciej Kaczka

    Za nami kilka przedstawień. Po różnych przymiarkach i rotacjach, w końcu zaczyna nam się konsolidować stały zespół, czyli oprócz mnie i pianisty Walentyna – Marzena Michalczyk, Konrad Cygal i Mateusz Ostasz. A tutaj kilka wideoklipów z niedawnych wieczorów.


    Do piosenki Ladyboy przygotowuję bardziej „wypasiony” teledysk w którym głosem Konrada Cygala „zaśpiewa” tajemniczy mdel Kuba. Stay tuned… Premiera na początku kwietnia.  

    „Rewia pod Kaczką”, czyli najmłodszy krakowski kabaret muzyczny nawiązujący do vintage’owej klasyki gatunku, z oryginalnymi, współczesnymi tekstami, po raz pierwszy przy współpracy reżyserskiej Kamila Błocha zaprezentuje się w nowym miejscu, jakim jest…

    Scena 21 (ul. Gazowa 21)
    w środę (popielcową), 22 lutego.

    Zabrzmią oryginalne, po części premierowe utwory m.in. o poszukiwaniu miłości w jej różnych odcieniach… („Męski bukiet”, Tango trzy SMS-y, Walc mameluka), aktualne kuplety polityczne (np. Balada o Annie Grodzkiej), liryki surrealistyczne czy też piosenki z nurtu queer (Mały emo, Ladyboy).

    Występują:

    Magdalena Drozd
    Dagmara Siatka
    Mateusz Ostasz
    Tomasz Adamski
    Konrad Cygal
    Maciej Kaczka
    Opracowanie muzyczne: Waldemar Król. Początek o 20.00,
    Wstęp wolny!

    Strona wydarzenia na facebooku.

    Zapraszam serdecznie fanów i antyfanów, znajomych i nieznajomych.

    Właśnie nakręciłem nowy teledysk. Tym razem to nie mój kabaretowy utwór tylko… inscenizacja starej pieśni Moniuszki:

    Cóż za wstrząsająca koincydencja – chociaż maleństwa nie umierają dziś tak masowo kiedyś – z głodu i chorób, dzieciobójstwo nie jest powszechną praktyką wśród chłopstwa i szlachty, ale mamy „sieroty społeczne”. Takie jak Filip, który wystąpił w tragicznej roli. Dziecko wyrzucone z domu przez, bynajmniej nie biednych ani tzw. patologicznych rodziców i prześladowany za odmienność, niczym malowany ptak z powieści Kosińskiego.  

    Historię Filipa opisuje ten artykuł. A mój teledysk jest próbą artystycznego zwrócenia uwagi na los jego, i jemu podobnych.

    Halooo? Jest tu kto? Wypadałoby coś nowego napisać, chociaż mało kto tu już zagląda. I nic dziwnego – blogi umierają. Wielu moich znajomych, w swoim czasie poczytnych blogerów zawiesiło bądź uśpiło blogerską działalność już dawno, swoją sieciową aktywność realizując inaczej, np. w bardziej multimedialnej formie czy też na nowocześniejszych portalach. Należą do nich np. Piotr Czerski, Jaś Kapela, trupem jest ultrapopularny niegdyś blog kumple.

    Ja też tu raczej nieczęsto będę coś dodawał, może jakieś teksty o większej wadze i znaczeniu. Tymczasem wszyscy znajomi wiedzą że znaleźć mnie można najczęściej na facebook.com/mkaczka, (cała zawartość profilu publicznie dostępna) a swoje wierszowane pisaniny publikuję czasem na
    http://maciej-kaczka.liternet.pl/ 
       

    Ale to nie wszystko! Mam też jednego nowego fotobloga, którego założyłem kiedyś tak bez przekonania i dla jaj a teraz… niemal codziennie go aktualizuję! Zapraszam więc:




    A co w realno scenicznym świecie? Odbyły się już dwa przedstawienia naszego kabaretu, relacje fotki i nagrania znajdziesz na facebok.com/rewiapodkaczka  oto jedno z nich:

    A to premierowe nagranie jednej z piosenek:

    W tej chwili przerwa – lokal na Mikołajskiej zmienia właściciela, remontuje się i mam nadzieję dogadać z nowym szefostwem co do naszego dalszego tam funkcjonowania. Aktualne informacje będą oczywiście na kaczka.art.pl, a przedewszystkim na naszej stronie na faceboku, zachęcam do zostania naszym fanem:

    Po raz kolejny w środę, 20. kwietnia o 20.30 do „Rozrywek”. Wstęp wolny.

    Aktualne szczegóły na naszym „fanpejdżu”

    Tak moi kochani… w środa 23 marca ma być tym magicznym dniem, w którym wychodzimy z youtubowego okienka na scenkę realną. Oczywiście zadanie jakie wziąłem sobie na barki – napisanie i zrealizowanie pełnego programu kabaretowo-muzycznego w ciągu kilku tygodni było dość ambitne. Mocno te barki trzeszczą, ale się nie załamują.

    Jutro co prawda jeszcze premiery jako takiej nie będzie – ale spotykamy się na naszej scence, na czymś co nazwałem „otwartą próbą”. Z kolej za tydzień – w środę 30. marca ma być pełnoprawna premiera. Oby :) 


    • RSS