Sieroty wczoraj i dziś 2011-09-13 09:09:06

Właśnie nakręciłem nowy teledysk. Tym razem to nie mój kabaretowy utwór tylko... inscenizacja starej pieśni Moniuszki:



Cóż za wstrząsająca koincydencja - chociaż maleństwa nie umierają dziś tak masowo kiedyś - z głodu i chorób, dzieciobójstwo nie jest powszechną praktyką wśród chłopstwa i szlachty, ale mamy "sieroty społeczne". Takie jak Filip, który wystąpił w tragicznej roli. Dziecko wyrzucone z domu przez, bynajmniej nie biednych ani tzw. patologicznych rodziców i prześladowany za odmienność, niczym malowany ptak z powieści Kosińskiego.  

Historię Filipa opisuje ten artykuł. A mój teledysk jest próbą artystycznego zwrócenia uwagi na los jego, i jemu podobnych.

skomentuj (3)

A kuku! Jestem tutaj: 2011-05-08 14:19:22

Halooo? Jest tu kto? Wypadałoby coś nowego napisać, chociaż mało kto tu już zagląda. I nic dziwnego - blogi umierają. Wielu moich znajomych, w swoim czasie poczytnych blogerów zawiesiło bądź uśpiło blogerską działalność już dawno, swoją sieciową aktywność realizując inaczej, np. w bardziej multimedialnej formie czy też na nowocześniejszych portalach. Należą do nich np. Piotr Czerski, Jaś Kapela, trupem jest ultrapopularny niegdyś blog kumple.

Ja też tu raczej nieczęsto będę coś dodawał, może jakieś teksty o większej wadze i znaczeniu. Tymczasem wszyscy znajomi wiedzą że znaleźć mnie można najczęściej na facebook.com/mkaczka, (cała zawartość profilu publicznie dostępna) a swoje wierszowane pisaniny publikuję czasem na http://maciej-kaczka.liternet.pl/     

Ale to nie wszystko! Mam też jednego nowego fotobloga, którego założyłem kiedyś tak bez przekonania i dla jaj a teraz... niemal codziennie go aktualizuję! Zapraszam więc:

http://kczk.fbl.pl


A co w realno scenicznym świecie? Odbyły się już dwa przedstawienia naszego kabaretu, relacje fotki i nagrania znajdziesz na facebok.com/rewiapodkaczka  oto jedno z nich:


A to premierowe nagranie jednej z piosenek:



W tej chwili przerwa - lokal na Mikołajskiej zmienia właściciela, remontuje się i mam nadzieję dogadać z nowym szefostwem co do naszego dalszego tam funkcjonowania. Aktualne informacje będą oczywiście na kaczka.art.pl, a przedewszystkim na naszej stronie na faceboku, zachęcam do zostania naszym fanem:


skomentuj (4)

Zapraszam :) 2011-03-29 08:13:46

Po raz kolejny w środę, 20. kwietnia o 20.30 do "Rozrywek". Wstęp wolny.

Aktualne szczegóły na naszym "fanpejdżu"

skomentuj (0)

Bajery, bariery i premiery 2011-03-22 22:10:07

Tak moi kochani... w środa 23 marca ma być tym magicznym dniem, w którym wychodzimy z youtubowego okienka na scenkę realną. Oczywiście zadanie jakie wziąłem sobie na barki - napisanie i zrealizowanie pełnego programu kabaretowo-muzycznego w ciągu kilku tygodni było dość ambitne. Mocno te barki trzeszczą, ale się nie załamują.

Jutro co prawda jeszcze premiery jako takiej nie będzie - ale spotykamy się na naszej scence, na czymś co nazwałem "otwartą próbą". Z kolej za tydzień - w środę 30. marca ma być pełnoprawna premiera. Oby :) 

skomentuj (0)

Pocztówka z Rheinsberg 2011-03-05 14:46:18

Porządkując papiery znalazłem coś takiego...

Widzę was!

skomentuj (0)

Lidia Plesner - nowa twarz polskiej cenzury internetu 2011-02-10 19:24:55

O ironio! – to pierwsza myśl, jaka mnie naszła po zajrzeniu dziś na główną stronę blog.pl. „Blogerzy zakneblowani” to temat debaty jaką anonsuje administracja a w tym samym czasie świat literacki z niesmakiem i zdziwieniem czyta notkę Jarka Lipszyca. Relacjonuje on kuriozalną historię zakneblowania w tymże samym serwisie blog.pl popularnego towarzyskiego dzienniczka „kumple”. W którego współtworzeniu – każdy dobrze wie, miałem swój spory udział.

Serwis blog.pl, z tego co wiem był początkowo własnością jakiejś małej firmy, później został przejęty przez onet co poskutkowało zmianą nazwy na megalomańskie „centrum debat” a przy notkach zaczęły ukazywać się reklamy. Reszta pozostała równie przaśna jak kiedyś, np. ta sama garstka przedpotopowych szablonów. Teraz wiemy, że nowy właściciel oszczędza nie tylko na informatykach i grafikach ale również do jego administrowania zatrudnia – nie wiem.. sprzątaczkę? W każdym razie kogoś kto nie ma nawet najbardziej podstawowej wiedzy o prawie i za grosz przyzwoitości. Kto kompletnie lekceważy pracę tysięcy sieciowych mrówek, które stronniczki swych blogów wypełniają dając tym samym właścicielowi tablicę do wieszania reklam.

Mogę sobie wyobrazić jak doszło do opisanej przez Lipszyca historii. Dziś – wiadomo, rolę bajkowego „lustereczko powiedz przecie” pełnią internetowe wyszukiwarki. Lidia Plesner przez wiele dni i nocy wklepywała swoje nazwisko w google i nie mogła znieść, że na pierwszym miejscu wyskakuje wpis na kumplach i pretensjonalna biografia w której „wpycha się coś do środka…” Marek Trojanowski, wyspecjalizowany w nabijaniu się z poetek, potrafiłby opisać jej hipotetyczne męki w formie sporej noweli, więc jemu zostawiam ten temat.

Potem Lidia Plesner napisała do serwisu że narusza to ochronę jej danych osobowych. W tym momencie każdy rozsądny admin odpowiedziałby na takie pismo negatywnie. Skoro pani Lidia Plesner opublikowała swoje wiersze w almanachu, jej nazwisko i dane biograficzne stają się – z jej własnej woli – publiczne. Książka „zaplątani w pędzie cyfr” ukazała się rzeczywiście – można to sprawdzić w ułamku sekundy. Potrafię sobie wyobrazić jeszcze sytuacje, kiedy do wyjaśnienia sporu zdejmuje się z publicznego oglądu tylko i wyłącznie zaskarżony tekst. Natomiast blokowanie dostępu do całego wieloletniego archiwum bloga to jakaś paranoja. Tak jakby np. po przyjęciu drobnego pozwu o zniesławienie na łamach jakiejś gazety, sąd blokował wydawanie tytułu i posyłał całą redakcje na bruk!

W tym stylu pewnie sprzątaczka w blog.pl posłała już do wirtualnego kosza dziesiątki pamiętniczków. Tym razem miała pecha bo trafiła na znanego działacza wolnościowego, Prezesa Fundacji „Nowoczesna Polska”. I Lidia Plesner ponownie wpisując się w google znajdzie na pierwszym miejscu drwiący z Lidii Plesner tekst na prywatnej stronie Lipszyca. Lada dzień  być może trafi też do Wikipedii jako polskie egzemplum Efektu Streisand, tuż obok Durczoka i jego up**onego stołu. A może zamiast - niechże działka narkotyku sławy skapnie szalonej poetessie a nie zblazowanemu telewizyjnemu celebrycie. Internauci mogą jej karierę walnie przyspieszyć – zachęcam! Twórzcie własne notki o Lidii Plesner. A może ktoś zna jej poezje? Czy kluczborski almanach jest jeszcze do kupienia? Za chwile jego ceny na Allegro mogą poszybować jak ongiś za sweter Kononowicza.

A ja rzucam rękawicę serwisowi pytając w ramach tej wspaniałej debaty: I co, ponieważ napisałem „poetka Lidia Plesner” to mój kaczka.blog.pl też zablokujecie?  Czy tak czy nie, jest to sygnał ostrzegawczy dla blogerów. Że jakiekolwiek poważniejsze treści na blog.pl nie są bezpieczne, że lepiej zabrać je gdzie indziej, pozostawiając ten serwis co najwyżej ‘słitaśnym’ nastolatkom.

skomentuj (9)

49 dni do premiery! 2011-02-02 13:38:09

Klamka zapadła. Projekt sceniczny o którym wspominałem tutaj powoli się materializuje. Jeśli jakiś meteoryt mnie nie zabije, równo za 5 tygodni zaproszę was na premierę, a potem na 4 kolejne przedstawienia.


REWIA POD KACZKĄ
Klub "Rozrywki Trzy" (Kraków ul. Mikołajska 3)

środa 23. marca (premiera)
środa 30. marca
środa 6. kwietnia
środa 13. kwietnia
środa 20. kwietnia


Już wkrótce więcej informacji.

skomentuj (0)

Podróż Zimowa, pieśń numer siedem 2011-01-25 13:54:21

Od dawna śpiewam ten cykl, słynną Winterreise ze słowami które Barańczak dopisał do muzyki Schuberta wydając w 1994 roku tomik pt "Podróż Zimowa. Poezja ta uznana została przez krytykę za rzecz absolutnie "nie do śpiewania", a jedynie literacką grę z oryginałem. Nie wierzę w to absolutnie. Dla mnie poeta, którego teksty ożywały wcześniej m.in. w Piwnicy pod Baranami ("Niech pan zajmie mi miejsce") ewidentnie podjął próbę - jak byśmy dziś powiedzieli - wylansowania swojego lirycystycznego rzemiosła na klasycznym dziele. Wjechaniu na kobyle schubertowskiego muzycznego arcydzieła na filharmonijne salony.     

Próba nie udała się. Poza pojedynczymi wykonaniami repertuar nie zagościł w salach koncertowych. Pisała o tym przed dwoma laty znana muzyczna publicystka. Teraz jakby się to zmienia. Tu i ówdzie trafiam w sieci na informacje o kolejnych wykonaniach. Niebawem przymierza się do tego - ba, Opera Krakowska!  Wypada więc przypomnieć że ja, ze swoimi wykonaniami m.in. w Teatrze 38 i Willi Decjusza w Krakowie byłem pierwszy :) A dziś publikuję po raz pierwszy nagranie jednej pieśni z wideo-interpretacją, w której w roli gangsterki wystąpiła Dagmara Siatka:





Wszystko oczywiście domowa, amatorska robota, więc proszę o wyrozumiałość :)

Nagrania dwóch innych pieśni są na wrzucie: pierwszej i dwunastej, ale nie jestem jeszcze zadowolony z brzmienia tych nagrań. Cóż, cyły cykl liczy 22 numery. Nie wszystkie barańczakowe słowa są równie udane co tego 'bankowego' kawałka, ale wiele z nich jeszcze nagram.

skomentuj (0)

Urodzinki w Warszawce! 2011-01-15 16:26:12

Moi drodzy, w poniedziałek 17 stycznia obchodzę urodziny, pięknie kanciasto-okrągłe czterdzieste piąte! Zapraszam tego dnia o godz. 21 wszystkich moich wrogów, przyjaciół, bliższych i dalszych znajomych, fanów i hejterów i kto się tam jeszcze nawinie na łyk piwa/wina/wódki do megapretensjonalnolansiarskiej miejscówki jaką jest klubokawiarnia Chłodna 25 (róg Żelaznej) w Warszawie.

Jeśli jesteś pewien że przyjdziesz daj mi krótkiego cynka na priva, na fb lub SMS na 604 446233, nie spodziewam się tam jakichś tłumów ale jeśli będę zawczasu wiedział że ktoś przyjdzie, zarezerwuje więcej miejsca.

Tak się też zdarza, że mniej więcej do końca stycznia będę mieszkał w stolicy na ul. Jaktorowskej, będzie mnie można spotkać tu i ówdzie :)

Tymczasem moje chałupnicze studio nagraniowe w Krakowie pracowało ostatnio pełną parą - taki cover znanej filmowej dumki nagrałem wczoraj z dwójką młodych wykonawców. Myślę, że obaj zagoszczą jeszcze w moich autorskich produkcjach.  

skomentuj (0)

Miejsca i plany 2011-01-04 16:17:15

Otrzymałem dziś prywatny, niezwykle miły list od fana, oto jego fragment:  

Od paru miesięcy przyglądam się karierze Pana występów internetowych i filmików (...) zgrałem sobie kilka mptrójek na mój komputer, by móc choć trochę rozerwać od codziennej, szarej rzeczywistości. (...) Mam nadzieję, że kiedyś ujrzę Pana dzieło jako doceniane przez ogół, choć pewnie ani Pan ani ja tego nie dożyjemy.

Jestem jak wiadomo osobą niebywale skromną ;) i autoironiczną, daleką od publicznego wywieszania sobie tego rodzaju laurek, ale tym razem postanowiłem zacytować te słowa. Po to aby wszem i wobec wyznać: nie mam pretensji, że odbiór mojej twórczości jest bardzo skromny i niszowy. Z prostej przyczyny - niewiele nad tym pracuję. Na pierwszym miejscu jest oczywiście mój turystyczny biznes, któremu - na rozwój nowych projektów w ostatnich latach poświęcałem tyle czasu, że na artystyczne zabawy pozostawało go niewiele. Ot, napisanie raz na miesiąc-dwa  jakiegoś krótkiego utworu, nagranie go, nakręcenie klipu.

W dziedzinie w której mam ambicje - muzyczno-literacki  teatro-kabaret, współczesny w treści i klasyczny w formie, trudno osiągnąć coś bez zgranego zespołu i regularnych produkcji na żywej scenie. Okienko w youtube i empetrójki to trochę za mało. Niemniej przez długi czas każdą myśl o urealnieniu takiego zamiaru dusiłem w sobie, niczym dziecięce marzenia o locie w kosmos. Po pierwsze - spełniając się zawodowo w pracy, w wolnym czasie wolałem bawić się w niezbyt zobowiązującej manierze. Po drugie - przerażała mnie perspektywa - powiem wprost - użerania się z artystami, którzy takie przymioty jak słowność, solidność, czasem traktują w sposób hmmm... swobodniejszy niż ludzie, z którymi zwykłem pracować w biznesie.    

Czas płynie. Jak to mówią - krowa nie zmienia poglądów, ale kaczka owszem. Sytuacja dojrzała, żeby to zmienić. Jak się coś robi, to na całego i na poważnie. Rozmawiałem już z tymi i owymi, planowałem pielgrzymkę po krakowskich lokalach w poszukiwaniu miejsca na próby i występy.  A tu nagle wczoraj, umawiając się z Edkiem Pasewiczem na wódkę, przypadkiem odkryłem takie coś...



... pod adresem Mikołajska 3. Dwa kroki od mojego biura. Klasyczna krakowska piwniczka o znakomitej akustyce. Idealna do tego co mi się marzy - bardzo vintage kabaretu, nawet w wersji bez kabli i mikrofonów. Za to z kompletem scenicznych świateł.  Kibicujcie. W lutym próby, w marcu program. Lista wykonawców otwarta - kto chce się jeszcze zaprodukować niech pisze na priva.

Tymczasem przez większą część stycznia będę mieszkał sobie w Warszawie. Tam też, 17. stycznia zapraszam na moje urodziny - prawdopodobnie na Chłodną 25, jeszcze o tym napiszę. W wirtualnym teatrzyku pojawią się oczywiście nowe klipy - youtubowa ekranizacja trzech pieśni  F. Schuberta ze słowami St. Barańczaka z cyklu "Podróż zimowa" i - coś lżejszego  - nagrana z Andrzejem Leśniewskim parodia Kabaretu Starszych Panów  "Kacze dopalacze".

skomentuj (5)

Księga Gości
Tu mnie znajdziesz:
Mój fotoblog
Kaczka na facebooku - tam wrzucam bieżące drobiazgi, cały profil jest publicznie dostępny i każdy może komentować.
mój drugi, nieco poważniejszy blog
e-mail
NOWA STRONA GŁÓWNA kaczka.art.pl