Robert Ostaszewski ogolił się na łyso. Mariusz Sieniewicz w przeciwieństwie do dwóch poetek (notka niżej) ostatnio nie utył. Jan Rokita pewnie czyta tego bloga bo postanowił zaśpiewać osobiście, no trudno, nie będę go w tym wyręczał. Przechodząc ulicą Św. Jana postanowiłem sprawdzić, co się mieści w lokalu dawnego Psa. Okazuje się, że nadal jest knajpa tylko teraz ajrysz z dużą ilością pluszu. I komu to przeszkadzało.