Niemiec, Polak i Murzyn czekają pod izbą porodową na rozwiązanie. Wychodzi siostra położna mówiąc: wasze kobiety urodziły, jest trójka zdrowych dzieci. Mamy mały problem – ktoś pozamieniał karteczki z nazwiskami, ale zaraz ustalimy tożsamość. Niecierpliwi ojcowie wchodzą na izbę. Niemiec chwyta murzyniątko. O nie! – krzyczy siostra, to na pewno nie jest Pana. Niemiec na to: chwileczkę, dopóki nie ustalicie, które z pozostałych jest Polakiem – to jest moje!

Z pierwszej lepszej strony pt. Polenwitze – niestety, po za tym cała reszta zupełnie bez polotu.

Znane? słyszane w innych wersjach regionalnych? no trudno. To może:

Dlaczego Chilijczycy tak lubią tańczyć tango? Bo prawie w każdym opisane jest cierpienie i śmierć Argentyńczyka

Wet Christmas. Nawet Moskwiczy ostanutsja biez z*imy