Po smętnym, rozwlekłym Rachmaninowie i Arii Rokity, do przeróbki idzie kolejny kawałek z mojego szaliapinowskiego śpiewniczka. Tym razem na szczęście dużo żywszy i krótszy. No i prawdziwie obelżywy:

Sceneria będzie Lokatorowa. Kaczka będzie bez jabłek. Chętni do chórku i ról charakterystycznych mile widziani.  Ciekawe, jaką kreację przywdzieje tym razem Ewa.

 

A teraz konkrety. Produkcję o roboczej nazwie „Aria złotej kaczki, czyli wiersz do muzyki Charlesa Gounoda” przygotowuję na dość znany i głośny konkurs. Wzsystko nagram podczas 1-2 godzinnego performansu w kultowej kawiarni Lokator, termin już ustalony: piątek, 28 marca, godz. 21. Potrzebuje kilka osób do chórku (ta dwie krótkie wstawki, które chór śpiewa w oryginale) plus jeszcze kilku do roli rozbawionego knajpianego towarzystwa. Oczywiście wynagrodzę – złocistym płynem, srebrnikami itp.