Przeczytawszy w prasie, że dziś otwierają wreszcie dolny poziom Ronda Mogilskiego i zbudowany tam fikuśny labirynt ścieżek rowerowych, z dreszczykiem emocji pojechałem zobaczyć jak będzie przez najbliższe lata wyglądać moja codzienna droga do pracy. Pod Rondem – nie powiem – sympatyczny design, chwalony nawet przez Marcina Hyłę, i smaczna, darmowa gotówka. Niestety przy próbie wyjazdu mały szok:

To jest wylot w kierunku ulicy Lubicz, a kilkadziesiąt metrów dalej (przed tym szarym, jednopiętrowym budynkiem) zaczyna się dalszy rowerowy „ciąg komunikacyjny” czyli kontrapas na ul. Kopernika, który jest główną drogą dojazdu z wschodnich dzielnic Krakowa do Rynku. Nie wiem co za analfabeta  to projektował,  przewidując ruch tylko w jedną stronę, Żeby dojechać do kontrapasu trzeba teoretycznie zejść z roweru i przejść kilkadziesiąt metrów pieszo. Oczywiście nikt tego nie będzie robił tylko – jak widać – pojedzie chodnikiem.