Jacek Podsiadło napisał taki wiersz, krótko parafrazując: „kiedyś listonosz przyniesie mi antologię polskiej poezji rytmicznej, odnajdę w niej siebie – taki jest tego pisania sens”.
Wczoraj odnalazłem siebie w publikacji o campie. Książkę wydała „Krytyka Polityczna” z którą jak wiadomo mam mocno na pieńku. Czyżby cenzor przeoczył? Co za ironia losu. Ale o tym kiedy indziej. W książeczce stoi, jakobym był polskim naśladowcą chloe poems. Nie martwią mnie takie porównania, ale to jakieś nieporozumiemie. Nikogo nie naśladuję. Nigdy wcześniej nie znałem tego dziwaka-lewaka. Dość monotematyczny jak na mój gust. No i przecież zupełnie niepodobny ;) Jedno trzeba przyznać – ma dużo grzeczniejszą publiczność niż ja na klipie notka niżej.

A już za chwilę internetowa premiera mojego nowego klipu!