Wpisy z okresu: 5.2008

    Dzwoni komórka.

    …Przepraszam, bardzo się śpieszyłem i tak zapakowałem… przepraszam jeszcze raz najmocniej. 

    Koniec rozmowy.

    - Co się stało?

    - Wysłałem na allegro odkurzacz ze śmieciami w środku.

    No cóż… z bólem serca, ale zrezygnowałem z przygotowania jeszcze tej wiosny produkcji pod roboczym tytułem „ukryty grzech” w której miałem wystąpić w roli lubieżnego mnicha. Tak się składa, że wszelkie siły twórcze trzeba skierować na zupełnie inne tereny.

    Kontynując poszukiwania w sieci znalazłem programy  panów Stermanna i Grissemanna na tej stronie. Kiedyś sobie może obejrzę je dokładniej, teraz klikając na chybił trafił znalazłem innego kwiatka: w związku z wprowadzeniem antynikotynowych obostrzeń w kolejnych krajach Europy, wszyscy palacze będą zobowiązani nosić taką oto naszywkę:

    A jedyne miejsce w Unii Europejskiej, gdzie dozwolone będzie palenie tytoniu w miejscach publicznych, to warszawskie getto.  

    Przed chwilą chciałem pokazać Pułce flimik z notki poniżej, a tu… klops i taki właśnie napis. Oż cholera, przyznam się – że też mną lekko wstrząchnęło, jak  zobaczyłem popisy tych germańskich kabareciarzy i  publiczność zdegustowaną żartami z rodziny Fritzlów, którym szołmeni sugerowali założenie zespołu na wzór Kelly Family. Przez moment miałem ochotę zgrać filmik i dodać polskie napisy ale zrezygnowałem. Było za dużo czysto niemieckich, mało zrozumiałych odniesień. A teraz żałuję, oj jak żałuję. Byłby to przecież piękny patriotyczny kompres łagodzący kompleksy rodaków obrażonych na tzw. Polenwitze.

    P.S. Znacie najlepszy niemiecki kawał o blondynkach? Nie? No to: Jak zrobić, żeby blondynka miała znowu wąską? Trzeba wsadzić golonkę i wyciągnąć kość.

    Kiedy wszyscy Austriacy wyjdą z piwnic – Austria będzie po Chinach najludniejszym krajem świata.

    „przekazywanie życia jest wpisane w naturę, a jej prawa pozostają normą… więcej…> Czyżby nie znał kanonicznego dzieła z 1969 r.

    (tutaj spis rozdziałów) swojego rodaka, a nawet ziomka, który całe życie przepracował w bawarskim Seewiesen? Cholera, czytałem to dokładnie w 1984r. jako lekturę na zajęcia z filozofii na 1 roku studiów leśnych. W czasach kiedy istniał podział wyłącznie na złą komunę i dobrą solidarność + wspierający ją kościół, te eseje o obyczajowości brzmiały jak bajka o żelaznym wilku. Warto, aby jakieś hej-do-przodu wydawnictwo wznowiło tę pozycję, wydaną u nas tylko raz, za wczesnego Gierka. Bo nawet instytucjonalni młodzi lewacy w dyskusjach z ciemnogrodem wykazują żenujące niewiedzę, gdy tamci atakują ich pseudoargumentami „jak to jest w przyrodzie”.  A opisy rodzin wąsatek zamieszkujących trzciny wokół Neusiedler See, wykazującej się pomysłowością pary gąsiorów czy pluskwiaków z dodatkowym otworem płciowym na grzbiecie – są przeurocze.


    • RSS