W sieci wisi sobie taki, niestety dawno nieaktualizowany blog założony przez pewnego ambitnego niszowego redaktora. Inny, ponoć niezwykle zdolny i fachowy redaktor, o którym ostanio głośno w mediach właśnie z hukiem stracił pracę w „Wyborczej”. Jeśli jeszcze nie zatrudniła go Krytyka Polityczna (patrz tutaj)  to może miłosiernie przygarnie go pewne katolickie wydawnictwo, które wypuszcza takie códa (fragment książki „Dolina Nicości):

Przy okazji to miód na duszę innego schizującego pisaża Jakuba Żulczyka, który niedawno na swoim blogu tłumaczył się ze stawianych ortów. Niewch się cieszy, że i większym od niego się to zdaża :)