Lubię bezinteresownie pomagać utalentowanym młodym ludziom. 3 kwietnia br. podjąłem się skromnej roli realizatora i producenta wideoklipów z wieczoru autorskiego w Lokatorze, którego gwiazdą był Janek Szutkowski, prezentujący swój debiutancki tomik pt. „Hipnokracja”. Janek to rzadkie dzisiejszymi czasy egzemplum soczystego poety, który nie tylko pisze wiersze ale również gra i śpiewa. To zapewne z zawiści dla jego rozlicznych talentów, ukazują się takie knajackie i zafałszowane recenzje jak ta.

Na szczęście gigant (w sensie tak metaforycznym jak i dosłownym) postawangardowej krytyki literackiej – Tomasz Charnas, poznał się na walorach Janka i poprowadził jego wieczór. Składał się on z recytacji wierszy poważnych, wierszy zabawnych, wykonań utworów fortepianowych solowych i słowno-muzycznych. Oto trzy z tych ostatnich:

To już było

Zaraz się powieszę

Warszawska mgła

Na koniec mój ulubiony wiersz Janka

CHRYSTEK

Chrystus umarł
i zamienił się
w tysiące małych chrystków

chrystki nie zmartwychwstają
chrystki łażą
nieustannie czynią
na swoją pamiątkę To
i często wino

nikt ich dzisiaj nie skaże
na skrzyżowaniu mogą
najwyżej zawał

porzeźbionych bez piety
ciało boli długo zanim
do reszty stanie się słowem

chrystek mnie wzdycha