Wpisy z okresu: 11.2008

    Kiedy śnieg zachrzęścił pod kołami roweru, przypomniał mi się jeden upalny dzień minionego czerwca. Spędziłem go na bulwarach wiślanych, dokładnie pod ruinami nieczynnego hotelu „Forum”, zatopiony w zabawnej lekturze. Była to „Dolina Nicości” Bronisława Wildsteina. Śmiech na sali? Oczywiście, dla wszystkich w miarę światłych i inteligentnych jest to jednowymiarowa, prawicowa politgramota. Ale dwóch rzeczy nie można jej odmówić. Po pierwsze – uroku składnie napisanego czytadła, kilku nader zabawnych scenek. Po drugie – jasnych intencji, prostoty i szczerości przekazu.

    Na tym tle jakże żenadnie jawi się ostatnia akcja Krytyki Politycznej, polegająca na nagabywaniu młodych poetów do wymyślania tzw. „wierszy rewolucyjnych” mających sławić jakąś bliżej nieokreśloną ideologię lewicową. Która rzekomo lada chwila opanuje świat na fali kryzysu gospodarczego. Wiadomo, taki poecina to zwierzątko do oswojenia łatwe. Pokazać mu choć cień marchewki w postaci wydania tomiku a na dwóch łapkach stanie i ogonkiem zamerda. Wszak chętnych do wydawania młodej poezji coraz mniej, a tu jeszcze „Zielona Sowa” do ciepłych krajów odfrunęła.

    Pierwszy „rewolucji” oddał krew i flegmę Jaś Kapela. Śmieszne, jak na lewacką marchewkę dał się nabrać człowieczek który zaistniał dzięki slamowi – najbardziej liberalno-darwinistycznej formie uczestnictwa w literaturze, gdzie liczy się wygrana w zażartym boju z konkurentami a nie łaska urzędników jakiegoś welfare state.

    Ale szczęka opada na widok tego, co zrobił drugi z obłaskawionych poetów, Tomasz Pułka. Nieraz komplementowałem jego niepokorną i ultraawangardową twórczość na blogu cichynabiau. Przesympatycznie wydał najnowszy tomik w formie darmowego sieciowego pdf-u. Taki szczery gest, że liczy się czysta sztuka a nie środowiskowe układy i mizdrzenie się do wydawców. A tu nagle proszę – jeden telefon z komitetu i eteryczny tomikowy wiersz po zmianie tytułu służy za ciężką, nachalną politgramotę:

    Kolejnym pieskiem w komisarskim zaprzęgu i słowem na ch w wierszu okazał się Szczepan Kopyt. Który jeszcze w zaspach poszczekuje?

    Jako że każda akcja musi rodzić reakcje, ogłaszam swój konkurencyjny, prywatny konkurs poetycki. Napisz antylewacki wiersz i zarób 200 PLN! Szczegóły na stronie www.kaczka.art.pl/konkurs 

    1. Czy tęsknisz za Krakowem?
    2. Czemu pokłóciłeś się z Frytką?
    3. Z czego teraz żyjesz?
    4. Co u Tobka?

    Dziś okrągłe cztery dyszki skończył Wojtek Jastrzębski, zwany „małym”. Postać moim aktualnym znajomym kompletnie nieznana, ale w mych burzliwych, studenckich i krótko-poststudenckich latach – przyjaciel, współpracownik, współmieszkaniec… wymieniać można by długo. Albo przeczytać w skandalizującym artykule późniejszej autorki książek dla dzieci – skany tu i tu.

    Co ciekawe, za młodu miał mordę i fryzurę dosłownie identyczną jak Nick Jonas! Powodzenie również. Dziś jest ustatkowanym mężem, ojcem i hodowcą koni. Mieszka w okolicach Torunia.   


    • RSS