Ci, którzy pamiętają aferę Kaczkagate (a może raczej Dehnelgate) sprzed prawie roku (odsyłam tu i tu), myślą że pewnie sprawa przeminęła z wiatrem jak wyziewy wygaszonych wielkich pieców w Nowej Hucie. A tymczasem nie, nadal toczę „boje” z administracją portalu nieszuflada.pl.

Kiedyś wszystko dokładniej opiszę, jako pożyteczny instruktaż dla innych, niegrzecznie potraktowanych. Dzisiaj po długotrwałej korespondencji i powoływania się na liczne paragrafy udało mi się wymóc przywrócenie właściwych danych w moim profilu. A piszę o tym już teraz tylko dlatego, że najprawdopodobniej z końcem roku znikną wszystkie moje dotychczasowe wpisy (chociaż wcale tego nie chcę ale uparlli się że usuną) – jeśli ktoś chciałby sobie ściągnąć do własnego archiwum jakieś wierszyki, relacje ze slamów, albo co lepsze i żarliwsze dyskusyjki (np. spór o Wagnera) to ma na to ostatnią szansę.