Ktoś napisał o mnie, że cieszy się, że mam w ręku mysz komputera. A ja muszę przyznać, że spośród licznych myszy, które hodowałem, dokarmiałem, pieściłem i używałem, ta komputerowa jest najbardziej wredna. Otóż po kilku latach intensywnej pracy przed komputerem, nadwyrężyłem sobie jakieś ścięgna albo nerwy. Niechybnie na skutek używania myszy, a zwłaszcza pokręcania tym jej kółeczkiem. Objawy są okropne. W nocy, kiedy egoistycznie próbuję zasnąć w swoim pustym mieszkaniu, czuję uporczywy, prawdziwie egzystencjalny ból przeszywający i paraliżujący środek prawej dłoni. Ktoś mnie ostatnio zapytał jaka jest różnica między egzystencjalizmem a egoizmem. Myślę że głównie w tym, że zamiast myszy można ostatecznie użyć do kierowania kursorem innych eksternaliów, technika komputerowa wciąż się rozwija. Za to koszmarnie przeraża mnie fakt, że ze względu na konserwatyzm ludzkiego ciała, będę mógł się zaspokajać tylko lewą ręką.