Dzisiaj byłem na moim ulubionym Ponidziu. Zakurzonym wiosennie i podwójnie. Podwójnie bo raz że od kurzu a dwa że od kur, co raz częściej zrestą ozdobnych niż niosek. W parku w Chrobrzy zobaczyłem kopulacje zięb. Nie spodziewałem się, że zrobi to na mnie takie wrażenie. Widziałem wiele kopulacji ptaków i ogólnie wygląda to dość śmiesznie i koślawo. Czasem wręcz burzy kryształowy wizerunek ptaka jako estetycznego absolutu. Im smuklejszy ptak, znaczy dziób i członki dłuższe, tym bardziej niezgrabnie to robi. Ale zięby zrobiły to przeharmonijnie, podczas aktu samiczka z gracją odginała głowę do tyłu. Bardzo mocno, nigdy nie widziałem żeby jakiś wróblak tak mocno odginał, co innego bocian.

W Młodzawach niesamowita jak dla mnie obserwacja podróżniczka. Podróżniczek to w ogóle dość ambitna nazwa, nie jakiś tam oklepany Bluethroat czy Blaukehlchen. Zwykłe pokazuje się przez chwilę na wierzbowej gałązce, poświerka, pokwili i spierdala w turzyce albo w łozy. A tym razem siedział wytrwale na drucie. Albo na kablu, co tam wam się bardziej harmonijnie skojarzy.