Wpisy z okresu: 6.2009


    pod niebem jak knebel jak zraz z pysznych gwiazd
    już świst niezbyt ważnych słów zamilkł
    nie świerzbi pył w oczach łaskocze gdzieś chwast
    a echo się drażni z górami

    mlaskają borsuki rozwydrza się mysz             
    jej pisk że się – ech tam – wypalę
    w myśl sennej nauki nie straszny mi gdyż
    jest echo pociechą że wcale

    pan impuls lwiej krwi infekuje sieć pni
    z niezgułą na bal wejdź sarenko
    patrz dziewięć barw czerni zaskrzyło się i
    na czułość zebrało się jętkom

    pod niebem ten szczebel co wymknął się z rąk    
    mar bezmiar i obraz bez ramy
    a my rozćwierkani na wiotkich postronkach
    a dreszcze kochają się z deszczem
    i jeszcze
    jestem
    po włos rozpalonym agrestem

    ____________________
    Tekst napisany jeszcze w 2006
    Nagranie w duecie z Michałem Lendą
    i teledysk w plenerach polany Trusiówka w Gorcach – czerwiec 2009

    empetrójka tutaj..>

    Ostatnio przypadkowo odkryłem w sieci parę blogów poetów ukraińskich i białoruskich, oraz ich kumpli, którzy gościli kiedyś w Krakowie na stypendiach w Willi Decjusza, a przez to miałem okazję się z nimi tu i ówdzie nabzdryngolić. Muszę przyznać że jestem pod wrażeniem. Z tego co widać na tych blogach, (a trudno przypuszczać żeby blogi były nieautentyczne) – za naszą wschodnią granicą być może w jakichś tam dziedzinach polityczno-gospodarczych jest syf, kiła i mogiła, ale bycie literatem oznacza prawdziwe dolce vita. Egzystencję w arkadii. Życie składające się z nieustającego wesołego tourne, oglądania rumianych, uśmiechniętych facjat, i kolekcjonowania samych przeuroczych interlokucji. Coś takiego jak osobiste animozje, zazdrość, sytuacja że zapytanie o strofę jambiczną natachmiast przeradza się w pyskówkę kloaczną, jest nie do pomyślenia. 


    Szczególnie polecam blog Pana Jowialnego Andreja Chadanowicza. „U was dzisiaj i Gałczyński by się nie przebił” tymi smutnymi słowy Andrej jak tygrysa plecy antylopy pazur (czy też odwrotnie, jeden ch**) rozdrapuje rany wyrażone w teledysku poniżej. Tak, tam oni mogą sobie funkcjonować na salonach pisząc  tak:

    Хлапчук сядзеў каля вады,
    зь пясочку ўзводзіў гарады.
    Пясок трывалы быў, як цэгла,
    пакуль дзяўчынка не прабегла.


    w mojej skromnej antypyrafrazie:

    Drugi chłopczyk obok lasku
    też budował zamki z piasku.
    Pyta dziewczę: mam je popsuć?
    - Spadaj! woła. Wolę chłopców.

    Czy Państwo widzą co tam jest napisane w komentarzach w notce poniżej? Mi, autorowi dzieł wychwalanych przez krytykę z prawa i lewa, zarzucił że „że rymowanie moje jest puste i banalne”. Kto? Froński, ten rachityczny rymopisina, którego metafory są głębokie jak cipka makolągwy.

    Oto przykład, jego ostatnia pożal się boże przeróbka „Modlitwy o wschodzie słońca” Gintrowskiego.

    Nagranie mp3 do ściągnięcia stąd

    Słyszę po kawiarniach liczne skargi, że zaniedbałem bloga i nie dodaję nowych notek. No cóż, trwa sezon turystyczny i na pierwszym miejscu jest mój ukochany biznes. Żeby jednak jakoś zapełnić tę pustkę, kronikarsko odnotuję że wziąłem niedawno udział w pewnym slamie, który… wygrałem, otrzymując jako nagrodę taką oto dziwaczną statuetkę:

    Tak, pierwszy raz od dłuuugiego czasu Kaczka wygrał jakiś slam. Wcześniej ciągle prześladowały mnie jakieś koszmarne drugie miejsca. A występowałem z najnowszymi tekstami, już nie knajackimi, bardziej spokojno-refleksyjnymi, jak np. ten.

    czas kwitnienia

    kiedy dwie dekady temu
    kalibrował nam się ustrój
    sepią się rumienił lemur
    i rozkwitał kwiat ligustru

    odruchowo marszcząc czoło
    kryjąc twarz, czerwcowy frustrat
    rozdrapując dupę gołą
    porozprawia o ligustrach

    idziesz równo z żywopłotem
    czytasz w myślach: nie bądź nygus,
    zróbże coś ze swym żywotem,
    pieje kur! znów zakwitł ligustr

    jeszcze wciąż wydaje się, że
    łatwo wybrać jedną z dróg stu
    ale jakby brać jest ciężej
    między palce kwiat ligustru

    dźganie smugą, stresem, lustrem,
    utrwalanie strachu w mustrze
    to twój cel? nerwową pustkę
    zagłusz jeszcze raz ligustrze!


    • RSS