pod niebem jak knebel jak zraz z pysznych gwiazd
już świst niezbyt ważnych słów zamilkł
nie świerzbi pył w oczach łaskocze gdzieś chwast
a echo się drażni z górami

mlaskają borsuki rozwydrza się mysz             
jej pisk że się – ech tam – wypalę
w myśl sennej nauki nie straszny mi gdyż
jest echo pociechą że wcale

pan impuls lwiej krwi infekuje sieć pni
z niezgułą na bal wejdź sarenko
patrz dziewięć barw czerni zaskrzyło się i
na czułość zebrało się jętkom

pod niebem ten szczebel co wymknął się z rąk    
mar bezmiar i obraz bez ramy
a my rozćwierkani na wiotkich postronkach
a dreszcze kochają się z deszczem
i jeszcze
jestem
po włos rozpalonym agrestem

____________________
Tekst napisany jeszcze w 2006
Nagranie w duecie z Michałem Lendą
i teledysk w plenerach polany Trusiówka w Gorcach – czerwiec 2009

empetrójka tutaj..>