Wrzucam tu ten jeden filmik z ostatniego krakowskiego slamu, chociaż niewiele na nim widać. Krakowski klub Łódź Kaliska jest dopiero na dorobku, więc pewnie oszczędzają na oświetleniu, a mój kieszonkowy Panasonic czułością nie grzeszy. (Krzysiowi Szeremecie dziękuję za nakręcenie). Tak do celów dokumentacyjnych, bo jeśli ktoś zechce go przesłuchać – dowie się jak skomentowałem działania organizatorów. Określenie „Krakowski Slam” przynajmniej w kręgach literackich powinno stać się synonimem „Polnische Wirtschaft” albo bardziej patriotycznie „Russkij bardak”. Imprezy organizowane chaotycznie, bez żadnej regularności, w przypadkowych miejscach. I co najgorsze – powiadamianie zainteresowanych na cztery dni przed terminem…    



Na koniec turnieju zająłem zaszczyt… tfu, zasrane drugie miejsce. Następnym razem przygotuję lepsze teksty. O ile oczywiście powstanie prawdziwa scena slamowa w tym mieście. Albo przeprowadzę się do Warszawy.