w czas gdy szarzyzna przegrywa mecz z kwieciem
dyskryminowana jest czerń
zgryz nam się krzywi i w krzyżu nas gniecie
że rok już dwudziesty drwią zeń

trudno dyskretnie załatwić coś z kwietniem
gdy łajdak sfrymarczył swą twarz
los nam zwiastował  że znów będziem szpetnie
rzuceni za nawias aż…

  nagle ten martwy Flaming wstrząsnął nami
  jak po różowej nocy mglisty świt
  postrzępiony trup z kaczymi płetwami
  przyda nam się na symbol i na mit
  dla Polaków i Polek
  nie zdechł on tylko poległ
  ładnie zastygł, choć wcześniej brzydko kwitł

czasem w gęstwinie się noga powinie
i pieśń z gardeł stu stłumi mech
bywa, że umrze nie ten, kto powinien
lecz w triumf niech się zmieni nasz pech!

nie myśl, że plany te są niedosiężne,
by prawy panował znów ład
hydrę zdusimy jej własnym orężem
i tym, co nam z nieba spadł…

  nagle ten martwy Flaming kłapie kłami
  jak po różowej nocy mglisty świt
  otworzymy mu kramik z relikwiami
  oto nasz zdrowy symbol, ciepły mit
  dla Polaków i Polek
  nie zdechł on tylko poległ
  ładnie zastygł, choć wcześniej brzydko kwitł