Dość naśmiewania się z Czechów. Czas na Rosję! Wobec ogromnej popularności „Józka z Bagien” zastanawiam się, kiedy internetowa publiczność odkryje stary repertuar rosyjski i pozna czar wylewnej, słowiańskiej duszy. Mam pierwszą ryzykowną propozycję: piosenka „Mużskoj rozgowor” czyli „Męska rozmowa” Marka Bernesa. Oryginalny, archaiczny „teledysk” z dorobionym polskim tekstem zamieściłem tutaj. Wczoraj natomiast nagrałem domowy cover, nazwany „songiem zgorzkniałych singli”, bo przecież słowa tej piosenki ilustrują jak mało które los tysięcy starzejących się w samotności polskich mężczyzn.



    Nagrywane „na żywca” w ciasnej kuchni. Możecie wreszcie zobaczyć w całej okazałości Emila Wilczka, czyli pianistę-geja z którym nagrałem m.in. Qantatę, Ostatnią niedzielę czy też Tańczące Eurydyki, w którym to kawałku Emil dodatkowo popisał się swoim androgynicznym wokalem i wyrecytował wiersz Tomaszka Pułki.

    klip w nieco lepszej jakości także tutaj…>

    oryginalny plik wmv (22,5 mb) można ściągnąć stąd…>
    a plik jeszcze lepszej jakości (58 mb) stąd…>

    obrazki-stopklatki: 1  2

    można ściągać, przerabiać, pokazywać w tivi;) choć będę wdzięczny za informację na priva

    Oprócz dwóch głównych performerów za udział wzięli:

    Emil Wilczek – akompaniator
    Tomasz Pułka – głos z offu, zdjęcia
    Czaruś i Cwaniak – niedoszłe ofiary holokaustu

    Błyskawiczna, całkowicie chałupnicza produkcja. Dźwięk nagrywany w pokoju żywcem na jeden mikrofon, żadnych studyjnych obróbek. Zdjęcia  plenerowe w niedzielny poranek – brrr jak zmarzliśmy (myszy przeżyły ;). Scenki kajakowe z jednodniowego spływu Rospudą, jaki urządziliśmy z Pułką w czerwcu zeszłego roku. Kiedyś na pewno opublikuję wersję uncut, bo to był naprawdę potworny kaczor ;))

    tekst:
    aby sobie dobrze zrobić, jadę na podlasie
    odkąd zaistniał kononowicz, ten region jest na czasie
    laptopa przerobionego mam na gaz, internet w przydrożnym krzyżu
    i odtąd pożera mój cenny czas, cała banda bagiennych narcyzów 

    zbynek z trzcinek – jedzie na dwóch flakach
    rafałek z wodnych pałek – jaka fajna klata
    zdzisio juskowiak z sitowia – śpiewa jak bill kaulitz
    waldemarek szuwarek – nasrał w szkolnej auli
    jakieś zaklęcie gejszy wszystkich napadło
    powiedz kto jest najpiękniejszy youtube’owe zwierciadło
     
    płynę sobie rospudą, na potwornym kacu
    chwalę to istne cudo, wash and go polaków
    mogę tu przyłożyć rzyć, do łona natury
    ale jednocześnie być, w samym centrum medialnej popkultury

    widząc jak…
    zbynek z trzcinek – wpuścił mysz do węża
    rafałek z wodnych pałek – znalazł sobie męża
    zdzisio juskowiak z sitowia…
    i jeszcze jarek szuwarek, dwóch brunetów z oczeretów, czterech dresów z aloesów, ośmiu nygusów z bambusów…

    dziś podstawa działań to – samolot na opryski
    który niszczy spięte ciała, i struchlałe pyski
    nie bój się układów i klik, straconych chwil nie rachuj
    tylko rób myszką: klik klik klik
    i patrz jak leczą polskę ze strachu:

    zbynek z trzcinek – zjarał w kiblu blanta
    rafałek z wodnych pałek – zjadł koalicjanta
    zdzisio juskowiak z sitowia – śpiewa dziś analnie
    waldemarek szuwarek…. (to niecenzuralne)
    jakieś zaklęcie gejszy wszystkich napadło
    powiedz żem ja najpiękniejszy youtube’owe zwierciadło

    update 3.02: w pierwszy tydzień od publikacji klip był obejrzany ponad 16 tys. razy.

    Chyba wszyscy już to znają

    Nuty znalazłem w swojej biblioteczce, w jakimś śpiewniku dla czeskich szkół podstawowych. Jak wszystko dobrze pójdzie , to w niedziele ukaże się w necie moja przeróbka pt. Zbynek z trzcinek. A w niej pewna nowa twarz a może i głos… ale to niespodzianka!

    Wszystkie moje zabawowe wideoprodukcje trzymam na kanale youtube.com/mKczK, okazyjnie wrzucałem też pojedyncze klipy na inne serwisy np. video.google.com, metacafe.com, wrzuta.pl a nawet niemiecki clipfish.de ale nigdy nie było żadnej różnicy jakości – oryginalny plik zmieniał się w zamazany flashowy filmik z płaskim dźwiękiem. Dlatego też m.in. ostatnia „Aria Rokity” była krytykowana za niezrozumiałość słów – jakbym się nie starał o dobrą dykcję, to jutubowa przeróbka strasznie miętoliła głoski.

    Dziś trafiłem na prowadzony przez Agorę serwis klipsy.pl, wrzuciłem eksperymentalnie mojego skacowanego Jasia R. w kapelutku i jestem zaskoczony jakością, zarówno obrazu jak i dźwięku! Normalnie szok zobaczcie sami. A Panowie z google inc. poprawcie się.

    Nie mam do tego bloga podłączonych jakichś statystyk, i bynajmniej nie zamierzam tego robić! – ku uspokojeniu wszystkich, którzy lubią tu zaglądać ukradkiem, nikomu się do tego nie przyznając. Ale kiedyś miałem na innej mojej stronie i co mnie uderzyło – najwięcej wejść było ze stołecznego miasta Wrocławia. Mam na myśli stołeczność, bo toż to przecie stolica prawdziwie młodej, nowoczesnej i awangardowej kultury.  

    Niedawno wrzuciłem tu parę moich zdjęć. Okazało się jednak, że niektórzy moi wrocławscy wielbiciele woleliby mnie oglądać w zupełnie innych okolicznościach przyrody. Czegóż się nie robi dla fanów, prawda? Oto brakujące fotki:

    Skoro mój niezależny, kontrkulturowy magazyn jest tak cennym i opiniotwórczym (a rebours) medium, czym prędzej publikuję jego jubileuszowy, a zarazem ostatni 10 odcinek. Uwaga: tym razem jest to prawdziwy bonus dla tych, którzy narzekają na wagnerowską
    rozwlekłość moich jutubowych produkcji. Trwa tylko 13
    sekund
    i streszcza w pigułce całą dotychczasową misję magazynu.


    Tym razem proszę Państwa prawdziwa sensacja. Okazuje się, że najelegantsza persona polskiej poezji, oprócz posiadania licznych talentów literackich, jest nie tylko zdolnym malarzem, stylistą itp. ale także – mistrzem wschodnich sztuk walki! Ekskluzywnie dla naszego magazynu, Pan Jacek prezentuje, skąd tak naprawdę wziął się tytuł bestsellerowego tomiku poezji, ku przestrodze swoim krytykom, prześmiewcom i oszczercom.

    W filmie wykorzystani zdjęcia Emiliana Snarskiego i Macieja Bodka. Źródło: wp.pl, semestr.pl, photopass.pl

    fotka.pl

    6 komentarzy

    Na kumplach czerski zarzucił link do galerii,  update 10.01: stronka zdjęta, ale natychmiast pojawił się mirror:) update 13.01: mirror też usunięty :((( a galeria przywrócona ale bez naturystycznych zdjęć z której wszyscy polewają. Istotnie, pierwsze wrażenie jest dość szokujące. Ale kiedy człowiek oswoi się nieco z przegiętą estetyką,  kiełkuje myśl: czuć tym jakiś projekt. Nawet jeśli półświadomy; te ubranka z lat 80-tych, pozy jak na dawnych komunijnych zdjęciach. Wygląda prawie, prawie, jak skurwysyńsko przemyślana prowokacja. A co mi tam, też sobie poszaleję ;)

    Jako szanujący się krakowski artysta zwykłem spać do południa. Dzisiaj nie wyszło. Wczesnym rankiem obudził mnie rozlegający się nad miastem dziwaczny hałas. Przeszywający nadwiślańskie opary krzyk przerażenia, syk zazdrości  i warkot oburzenia w jednym. Mistrz Pilch potrafiłby opisać ową pieśń rozpaczy w trzech felietonach a jego epigon czerski w pięciu blogowych notkach, ale ja lubię  konkret – więc krótko. Dźwięk ten wydobył się jak na komendę z gardeł licznie zamieszkałych w naszym grodzie młodych poetów, którzy wydali w zeszłym roku naprawdę wartościowe tomiki poetyckie, podczas otwierania przy śniadaniu krakowskiego dodatku „Wyborczej”. Nasza papieżyca krytyki literackiej, Reich-Ranicka i Paris Hilton w jednym, wysmarowała tam takie
    bezeceństwa:

    A oto i sam zadowolony król w ubraniu a la inny znany poeta. Niestety cyfrak w komórce nie uchwycił szczegółów wykwintnego fraczku

    I królowa groźnie spoglądająca na Niemczyńską:

    już ja ci dam „uścisnąć dłoń”!

    Założyłem nowego bloga.


    • RSS