Dziś napisałem pierwszą frazę mojej nowej, mającej ukazać się wiosną (tylko którego roku? ;) płyty pod roboczym tytułem „Filemon”. Brzmi ona: masz wolny wieczór.

    Jak już zapewne zauwyżyliście, mój nowy teledysk
    jest w sieci od kilku dni, a dziś stuknęło mu pierwsze 1000 odsłon. To niemało, ale cóż, hitem YouTube to on raczej nie będzie, z Czesiem z „Włatcuf” nie wygram. Ludziska nie doceniają ( autoironia on ) wyrafinowanej sztuki wysokiej ( autoironia off ). Albo po prostu Jaś i Nelly nie są tak medialni jak ongiś mój ziomal z podbiałostockich Starosielc. Fajnie, że jak już napisałem tekst, to zrobienie całego filmiku zajęło mi nie więcej niż jeden dzień. Nagranie dźwięku rano (odpowiednio skacowanym głosem, do rozsypującego się fortepianu ;) potem scenki uliczne i mieszkaniowe, wieczorem szybki montaż i wrzucenie do sieci. Dobrze wyszło synchro ze ścieżką dźwiękową. Opłaciła się inwestycja w 500-watowy halogen (Castorama, 49 PLN). Chyba czas opanować coś bardziej zaawansowanego od movie makera i nauczyć się animacji – jaki mi kiedyś radził Lipszyc, ale dlaczego (jego zdaniem) i po co, tego już zdradzać nie będę.

    – czytałem ten blog, i powiem że spodziewałem się po tobie więcej, więcej szyderstw, plot, inteligentnej i podstepnej ironii – trochę mnie ten twój blog zawiódł, ale może się rozkręcisz, co?

     
     

    Ależ proszę Państwa, to jest blog przyrodniczy!

    Nowe tzw. logo

    logo.jpg

    jak wam się podoba?

    …wreszcie pomysł na tę arię.
    Przyszedł do głowy jak zwykle, czyli podczas pływania w aquaparku.

    Niemiec, Polak i Murzyn czekają pod izbą porodową na rozwiązanie. Wychodzi siostra położna mówiąc: wasze kobiety urodziły, jest trójka zdrowych dzieci. Mamy mały problem – ktoś pozamieniał karteczki z nazwiskami, ale zaraz ustalimy tożsamość. Niecierpliwi ojcowie wchodzą na izbę. Niemiec chwyta murzyniątko. O nie! – krzyczy siostra, to na pewno nie jest Pana. Niemiec na to: chwileczkę, dopóki nie ustalicie, które z pozostałych jest Polakiem – to jest moje!

    Z pierwszej lepszej strony pt. Polenwitze – niestety, po za tym cała reszta zupełnie bez polotu.

    Znane? słyszane w innych wersjach regionalnych? no trudno. To może:

    Dlaczego Chilijczycy tak lubią tańczyć tango? Bo prawie w każdym opisane jest cierpienie i śmierć Argentyńczyka

    Wet Christmas. Nawet Moskwiczy ostanutsja biez z*imy

    Czy pamiętacie Państwo, która notka na moim poprzednim blogu wywołała najgorętszą dyskusję? Otóż ta, w której wraz z Pułką skomentowaliśmy cykl artykułów do springerowskiego „Dziennika” o najbardziej przecenionych i niedocenionych polskich pisarzach współczesnych. Komentarz ten był krótki: jednym z najbardziej niedocenionych pisarzy jest Jakub Winiarski. I nie przeszkadza mu to być niezwykle sumiennym i wyważonym recenzentem.

    Robert Ostaszewski ogolił się na łyso. Mariusz Sieniewicz w przeciwieństwie do dwóch poetek (notka niżej) ostatnio nie utył. Jan Rokita pewnie czyta tego bloga bo postanowił zaśpiewać osobiście, no trudno, nie będę go w tym wyręczał. Przechodząc ulicą Św. Jana postanowiłem sprawdzić, co się mieści w lokalu dawnego Psa. Okazuje się, że nadal jest knajpa tylko teraz ajrysz z dużą ilością pluszu. I komu to przeszkadzało.

    Obłość

    3 komentarzy

    Lokator, wczoraj. Szwajcar, Niemiec, Igor-recytator i dwie diwy polskiej poezji.

    diwy.jpg Te wiersze Dehnela i Różyckiego, my na nie mówimy, że to są wiersze obłe.


    • RSS