Chyba szybciej niż zwykle mój wirtualny teatrzyk zakończy wakacyjną przerwę. W Krakowie zagościł Marcel Lelo, zdolny młody wokalista, i nasze ścieżki twórczo się zeszły. Piszę dla niego piosenkę pt. „Mały emo”. Nie będzie to jakaś superprodukcja,  czasu mamy niewiele, chłopak lada dzień musi wrócić do szkoły w rodzinnym górniczym Lubinie. Ale mordki na pewno wam się uśmiechną.

    W sieci można znaleźć różne estradowe popisy Marcela, ma on też za sobą udział w jarmarcznym programie tv „Mam talent” gdzie przepadł na rzecz innego Lubinianina Madoxa. Teraz pokaże na co go stać w moim autorskim kawałku.  Jeśli wszystko się uda, teledysk będzie gotowy w pierwszych dniach września. 

    Historyjka z ostatniego czwartku: Wracam z kilkudniowego pobytu w Austrii. Słucham sobie radia niemieckiego, potem czeskiego. Przed Cieszynem łapiemy polską jedynkę, właśnie wybiła piąta po południu,  rozpoczynają nadawać wiadomości. Pytam się mojego kompana: jak myślisz, jaki news podadzą na pierwszym miejscu? Za chwilę obaj parskamy śmiechem. Śmiejemy się długo i serdecznie.

    W sieci nagle znów oglądany jest mój grudniowy „Song o Krzyżach”. Na swoją facebookową stronę wrzuciła go Blogerka Kataryna, a teraz klip wisi na wcześniej mi nieznanym portalu wpolityce.pl prowadzonym przez sierotę po śp. Dzienniku – M. Karnowskiego. Z odredakcyjnym komentarzem: „Przerażające”.  

    Czyżby? Nie powiem, z pewną satysfakcją czytam takie wypowiedzi jak prof. Zbigniewa Mikołejki w GW: „Krzyż przed pałacem stał się plemiennym totemem”, czy też Normana Daviesa w Newsweeku, o tym że komunizm pozostawił w głowach Polaków prymitywne dzielenie świata na dwie kategorie. Niemalże jak cytaty z mojej piosenki. Tak więc, szanowni redaktorzy i blogerzy, plus dla mnie że ja, wieszcz narodowy, na pół roku wcześniej trafnie przewidziałem i opisałem histerię polskiego kołtuna.

    Ale co innego mnie jeszcze intryguje. W ten cały satyryczno-medialny magiel zostaje powoli wciągany najpiękniejszy ptak świata, Anas platyrhynchos. Tylko dlatego, że Polacy nazwali go nie jakimś pospolitym Mallard, Stockente, Kachna divoka itp. tylko – od sylwetki kreślonej na niebie – wzniośle: Kaczka Krzyżówka. Proponuję więc obrońcom krzyża przyjąć za hymn mój inny song, tekst tutaj, nagranie live z okrzykami rozentuzjazmowanych fanów tutaj.


    A teraz chwila oddechu, płyniemy z prądem, zamiast pod prąd… Prądnika? Nie. Dunaju.

    Jakieś niedobitki znajomych i fanów, którzy tu zaglądają, przepraszam za ogólny zastój i zero nowych notek od dłuższego czasu, zero nowych premier w wirtualnym teatrzyku, ale jak się domyślacie, mam teraz tzw. sezon roboczy. W dodatku sezon inny niż wszystkie.

    Mojej firmie stuknęło 4. lipca br. okrągłe dwadzieścia lat. Postanowiłem mocno rozwinąć jej „drugą nogę”, czyli turystykę wyjazdową i robiąc rekonesanse jeżdżę jak oszalały po różnych krajach. Tak gdzieś od kwietnia: Cypr, Ukraina, Hiszpania, znowu Ukraina, Irlandia, za chwilę jeszcze raz Ukraina (Polesie Wołyńskie, które odwiedzę po raz pierwszy od 1993 r.) potem objazd Europy Zachodniej od Austrii po UK. Wpadając na chwilę do Krakowa mam tylko kilka dni czasu na załatwienie najważniejszych spraw w biurze. Potem jedno piwo, jedno cygaro w „Lokatorze” i za chwilę znowu w trasę.

    Ale tak będzie tylko do końca sierpnia… potem we wrześniu zamieniam klawisze komputerowe na fortepianowe, piszę nowe kawałki i jakiś autorski kabarecik rozkręcę, mam nadzieję że nie tylko wirtualny ale tu i ówdzie na jakiejś klubowej scence się pokażę… zaproszenia na sezon zimowy chętnie przyjmuję.      

    A to moje nowe okularki i nowa fryzura na wspaniałe lato :)

    Zajechałem mu drogę

    A co, chciał przekroczyć podwójną ciągłą!

    Brak elementarnej infrastruktury gastronomicznej na ukraińskiej prowincji skłonił mnie do zadebiutowania w zupełnie nowej roli:


    Smacznego. Więcej fotek tutaj.

    A czy ktoś powiedział, że będzie lekko? Przez najbliższe dwa tygodnie będę robił to.

    w czas gdy szarzyzna przegrywa mecz z kwieciem
    dyskryminowana jest czerń
    zgryz nam się krzywi i w krzyżu nas gniecie
    że rok już dwudziesty drwią zeń

    trudno dyskretnie załatwić coś z kwietniem
    gdy łajdak sfrymarczył swą twarz
    los nam zwiastował  że znów będziem szpetnie
    rzuceni za nawias aż…

      nagle ten martwy Flaming wstrząsnął nami
      jak po różowej nocy mglisty świt
      postrzępiony trup z kaczymi płetwami
      przyda nam się na symbol i na mit
      dla Polaków i Polek
      nie zdechł on tylko poległ
      ładnie zastygł, choć wcześniej brzydko kwitł

    czasem w gęstwinie się noga powinie
    i pieśń z gardeł stu stłumi mech
    bywa, że umrze nie ten, kto powinien
    lecz w triumf niech się zmieni nasz pech!

    nie myśl, że plany te są niedosiężne,
    by prawy panował znów ład
    hydrę zdusimy jej własnym orężem
    i tym, co nam z nieba spadł…

      nagle ten martwy Flaming kłapie kłami
      jak po różowej nocy mglisty świt
      otworzymy mu kramik z relikwiami
      oto nasz zdrowy symbol, ciepły mit
      dla Polaków i Polek
      nie zdechł on tylko poległ
      ładnie zastygł, choć wcześniej brzydko kwitł

    Precedens

    3 komentarzy

    Dość tych gotyckich klimatów. Teraz ma być kolorowo!



    Wywiad ze mną
    opublikowała „Rzeczpospolita” Okraszony jest taką właśnie fotką z koralikami. To zupełnie nie po linii ideologicznej tej gazety! Mam nadzieję że nikt w redakcji nie będzie miał problemów….

    Oto nowa artystka z mojej stajni – mroczna, gotycka Lady E.V.A.

    Więcej fotek (a właściwie stopklatek z filmu) można podziwiać w albumie na facebooku

    Już wkrótce damy czadu w teledysku o martwym Flamingu.

    W zeszłym tygodniu bawiłem na Cyprze, robiąc przyrodniczy rekonesans.


    Mój pobyt dramatycznie przedłużył się o dwa dni na skutek wiadomej paniki lotniczej i chmury wulkanicznej, o czym z lubością opowiadałem na facebooku. Gdybym był lubiącym się nad sobą użalać pisarczykiem w stylu Jasia Kapeli, pewnie napisałbym o tym teraz, jeśli nie minipowieść to przynajmniej meganotkę, ale nie jestem więc nie napiszę. Tylko krótkie, rzeczowe sprawozdanko – najpierw lista zaobserwowanych ptaków, które pamiętam, wytłuściłem nowozaliczone gatunki:

    Perkozek
    Bączek
    Czapla modronosa
    Czapelka złotawa
    Czapla nadobna
    Czapla siwa
    Czapla purpurowa
    Ibis kasztanowaty

    Flaming różowy
    Podgorzałka – jak boga kocham innych kaczek nie było!
    Sęp płowy
    Błotniak stawowy
    Myszołów zwyczajny
    Pustułeczka
    Pustułka
    Kobczyk
    Sokół skalny
    Góropatwa azjatycka
    Frankolin obrożny
    Zielonka – bardzo łatwa do obserwacji na małych stawkach, niestety karliczki, na którą liczyłem, nie było.  
    Łyska


    Szczudłak – tego wszędzie pełno, wrzucam fotę w nietypowym środowisku, żeby popodziwiać całą długość szczudeł.

    Żwirowiec sp. – całe stado, ale zanim zdążyłem się przyjrzeć – odleciały…
    Sieweczka obrożna
    Sieweczka morska


    Czajka szponiasta - niesamowita, w locie nie mniej piękna od kraski.


    Biegus zmienny
    Batalion
    Brodziec leśny
    Brodziec samotny
    Piskliwiec
    Mewa romańska
    Rybitwa krótkodzioba
    Gołąb skalny
    Grzywacz
    Sierpówka
    Syczek
    Jerzyk
    Jerzyk alpejski
    Zimorodek srokaty


    Żołna zielona

    Kraska
    Dudek
    Skowrończyk krótkopalcowy
    Dzierlatka – chyba najpospolitszy ptak na wyspie
    Dymówka
    Świergotek polny
    Świergotek drzewny
    Pliszka żółta – oczywiście podgatunek feldegg z ciemnym łepkiem i soczyście żółtym brzuszkiem
    Pliszka siwa
    Strzyżyk
    Pokrzywnica
    Słowik rdzawy
    Pleszka
    Pokląskwa
    Białorzytka
    Białorzytka cypryjska
    Kopciuszek
    Kos
    Chwastówka
    Wierzbówka
    Trzcinniczek
    Zaganiacz blady
    Pokrzewka aksamitna
    Pokrzewka cypryjska
    Pokrzewka pustynna
    - największy ratyt! Dwa ptaki na wysypisku śmieci koło Aya Napa.
    Świstunka leśna
    Muchołówka mała
    Bogatka
    Sosnówka – podgatunek P.a. cypriotes
    Wilga



    Dzierzba rudogłowa



    Dzierzba białoczelna
    – skubana – w przeciwieństwie do innych dzierzb nie trzyma się małego terytorium tylko „pojawia się i znika”.

    Sójka
    Sroka
    Kawka
    Wrona siwa
    Szpak
    Wróbel domowy




    Wróbel śródziemnomorski
    – straaasznie fajny ptaszek :)

    Zięba – ciekawe, tylko w górach.
    Kulczyk
    Szczygieł
    Dzwoniec


    Ortolan – u nas jak siedzi na topoli to tak tego nie widać, ale tu na kredowej skale – rzeczywiście ma zielony łeb!

    Trznadel modrogłowy samczyk ma obłędnie wzruszającą kompozycję dwóch pastelowych kolorów. Nie mam foty, ale mam na filmie który kiedyś tam zmontuję

    Potrzeszcz

    Pewnie to i owo przeoczyłem, w sumie jakieś 90 gatunków – może niedużo, ale Cypr nie jest bynajmniej miejscem do którego się jeździ aby oglądać ich liczne stada. Chociaż jest takie miejsce – laguna tuż koło samego lotniska w Larnace, gdzie kotłowało się tego sporo – czaple, flamingi, żwirowce, szczudłaki, czajki szponiaste, drobniejsze siewki i rybitwy… Generalnie jednak główną ptasią unikalnością Cypru są dwa gatunki endemiczne – tu na filmiku:

    Oraz bardzo duża szansa na spotkanie na przelocie któregoś z ponad setki gatunków lęgowych na Bliskim Wschodzie, odleglejszych częściach Azji czy innych krajach śródziemnomorza. Mi się tak udało z żołną zieloną i pokrzewką pustynną.  

    Sama lista ptaków to zdecydowanie zbyt mało, destynację trzeba pochwalić za wybitną urodę szaty roślinnej (mnóstwo endemitów) – tutaj pospolity czystek szałwiolistny Cistus salvifolia:

    I całkiem liczną herpetofaunę, tu jej herbowy przedstawiciel, wszędobylski hardun: 

    Wyspę zwiedza się w miarę tanio i wygodnie – niewielkie odległości, dobre drogi (nawet te trzeciorzędne), powszechna znajomość angielskiego. Na zakończenie, żeby nie było, że same suche gatunki, dwie kiczowate fotki krajobrazów:


    Klify Kensington


    Lasy sosny czarnej w górach Trodos.

    I jeszcze refleksja… Niektórych może zdziwić, że dopiero teraz zaliczyłem np. flaminga albo chwastówkę. Tak to jest jak się przez lata organizuje wycieczki dla innych, samemu nigdzie nie wyjeżdżając…;) Czas to zmienić. Kolejny wypad – w czerwcu do Hiszpanii! 


    • RSS