Znów poświęciłem cały dzień na głupoty ale, powiem nieskromnie – byłem to winien Białemustokowi. Chodzi o piosenkę o białostockim logo, parodię „Biełych Roz”, wymyśloną i nagraną ponad rok temu, w styczniu 2009, w epicentrum pamiętnej afery wokół homo-słoneczka. Tamto nagranie tworzone w pośpiechu i w przeziębieniu, jest nawet jak na moje skromne kacze standardy słabiusieńkie – robione chałupniczo, podkład z głośników bez odsłuchu itp.  Teraz kiedy mam już trochę lepsze domowe studyjko, postanowiłem nagrać to jeszcze raz.

    Z początkiem marca wybrałem się z sentymentalną wizytą na Podlasie, z której pochodzi większość zdjęć w filmiku poniżej. Pierwszy raz od dziesięciu lat spędziłem w tym mieście całą noc, odwiedzając stare i nowe knajpy. Nadal trzyma się dzielnie przyteatralna kawiarnia Lalek, pierwsza artystyczna speluna, w której zaczynałem pić w połowie lat 90-tych i w której jako jeden z tzw. pierwszokomórkowców szpanowałem ciężką walizkową nokią. Straciło swój urok „metro” niegdyś ostoja ciężkich i brudnych undergroundowych klimatów, dziś miejsce spędu emo-dzieciarni. Ale jest na imprezowej mapie Białegostoku miejscówka zaskakująca, jeszcze bardziej queerowa i wyczesana niż warszawski „Plan be” i krakowskie „Miejsce” razem wzięte. Brocząca tęczową krwią szrama na  homofobicznym obliczu stolicy Podlasia. Niech więc jej reklamówką będzie mój nowy teledysk!

    Ten domek 0:45 – 048 między blokami KZKS na Starosielcach – tam mieszkałem w latach 1992-2000 ;) 

    Empetrójkę (bez dialogów) można ściągnąć stąd…>

    Albo odsłuchać online tutaj albo tutaj.

    Wielokrotnie miałem okazję spotkać go na żywo, uścisnąć dłoń. Nie skorzystałem, oj jak żałuję. Teraz dostałem zaproszenie na stypę:

    Pojechałbym. Niestety wcześniej na ten sam dzień zarezerwowałem bilet lotniczy na Cypr, już tego nie odkręcę. Jeszcze bardziej żałuję. Co za smutek.  

    W ramach primaaprilisowego humoru postanowiłem zmienić swoją fotkę profilową mojego konta na fejsbuku. Na fb tylko gęba a tu całość. O ile dobrze pamiętam było to w słynnym roku 1988, dokładnie 22 lata temu, kiedy miałem… 22 lata.

    A na facebook zapraszam, mimo mojego konserwatyzmu, i niechęci do mnożenia moich bytów internetowych jednak przekonałem się do użyteczności tego serwisu. Dlatego tam wrzucam różne drobne notatki a tu, na bloga, jedynie wiadomości cięższego kalibru. 

    Wyszedłem właśnie z wanny gdzie wymyśliłem kolejną serię kupletów do
    pierwszej sceny, tak że wena mnie nie opuszcza i już bym mógł właściwie
    to spisywać ale chcę sobie zrobić przerwę na lekturę, przypomnienie paru
    klasyków. W tekście będzie dużo, oj dużo o miłości, ale muszę Ci
    jednak wyznać, że w pierwszym rzędzie oprę to na moich własnych
    doświadczeniach – i z kobietami i z ciotami. Traktuję te Twoje wampiry
    trochę jak Wagner germańskich bogów czy postacie ze średniowiecznych
    eposów, którym kazał wyrażać osobiste przeżycia i pragnienia.


    Wzbraniałem się przed tym, uchylę jednak rąbka tajemnicy. Skoro gadam o tym po knajpach, to napiszę i tutaj. W moim poetyckim 44-letnim roku życia postanowiłem – w ramach limitu czasu na „twórczość artystyczną” jaki pozostawia mi prowadzenie biznesu, zrobić coś więcej niż kilka kolejnych filmów w necie.  Decyzja zapadła, że miejscem tego spełnienia będzie teatr. Piszę sztukę – tragikomiczną farsę, której fabuła osnuta jest na motywach niedawno wydanej powieści młodego prozaika. Całość w stuprocentowo kaczej estetyce – rymowane „fredrowskie” dialogi, kilka songów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, już jesienią br. dzieło będzie możma podziwiać na offowych scenach Warszawy i Krakowa.

    I to by było na tyle – pssst! Do roboty.  

    Zima wciąż nie ustępuje – i to jest piękne. W końcu kalendarzowo potrwa jeszcze z tydzień. Tych, którzy lubią i którzy nie lubią zimy zapraszam na filmik przyrodniczy nakręcony tydzień temu w Puszczy Białowieskiej:

    A za kilka dni zmontuję drugi film z materiałów nakręconych na Podlasiu – będzie to remix mojej piosenki o słynnym białostockim logo.

    Pamiętacie tę archiwalną notkę? Rok temu się nie udało, ale co się odwlecze to nie uciecze. Szczegóły pierwszego konkursu imienia Świergotka Drzewnego ogłosiłem dzisiaj na stronie konkursowej.

    Siedzę sobie teraz w Warszawie, w czwartek 4.04. wybieram się na slam do „Powiększenia”, potem jadę na Podlasie.

    No, może nie debiut, coś tam gdzieś kiedyś publikowałem, ale aktywnie się o to nie starałem. A teraz owszem. Mam na to czas i chęci. Tutaj skan mojego dzisiejszego artykułu w „Dzienniku”. Polecam się redakcjom jako autor piszący o przyrodzie.    

    Ogłoszona przez Piotra Siekluckiego upadłość oraz pogrzeb Teatru Nowego w Krakowie na skutek nie przyznania ministerialnych dotacji, wzbudziła dyskusję o problemach finansowania alternatywnej i offowej kultury. Przy tej okazji chciałem „zaprosić” na kolejną „premierę” mojego teatrzyku. Jest on do bólu prywatny, skrajnie offowy, absolutnie nie dotowany i istnieje jedynie w internecie. Jego produkcje to głównie mariaż piosenki autorskiej, kabaretu i prowokacyjnego happeningu, do którego tworzenia zapraszam coraz większe grono artystów.

    Jeśli się Państwu spodoba – będę wdzięczny za polecanie innym. Jeśli
    się nie spodoba – proszę wykorzystać to jako argument w dyskusji z
    decydentami: jak nie będziecie dotować profesjonalnych twórców, skazami będziecie jedynie na takie produkcje:

    POD ŚNIEGIEM JEST LEMING

    ciężki mróz porażką dla ubogich
    których powikłana bieda żre
    chcą by wciąż ich trawił barwny ogień
    ale ja zasugeruję że

    tam pod śniegiem jest leming
    pod bielizną jest on
    czuję że iskry śle mi
    jego ogon jak lont  

    tak pod śniegiem ten leming
    zmarszczył pyszczek i byś
    wiedział, że nie jest niemy
    zwierzeniami chce gryźć

    tam pod śniegiem pan leming
    nie chce trafić na szrot
    wojny, trzęsienia ziemi
    to serca jego grzmot

    gruby szron luzactwo tłumów tłumi
    zesztywniały pasztet szturcha w bok
    tym co preferują ciasny tuning  
    mówię: uspokójcie kaszel, bo

    tam pod śniegiem jest leming
    jeszcze to o nim wiem
    że dziś pali LM-y
    jutro…   napisze o nim Lem.

    więc jeśli jest ci źle
    pomyśl, że gdzieś jest leee….

    Oryginalny plik video (42 MB)  do ściągnięcia stąd…>

    Nagrania mp3 można posłuchać tutaj…> lub ściągnąć stąd…>

    Nie ma żadnych nowych muzycznych teledysków, bo poświęcam czas Firmie :)

    Zobaczcie jeszcze jeden filmik przyrodniczy z Kanady:

    Zrobiłem też galerię fotek…>

    Zapowiedzi

    1 komentarz

    Piękna pogoda, nieprawdaż? Posłuchajcie nastrojowej pieśni, w bardzo zimowej tonacji h-moll:



    Tak, wreszcie zabrałem się za nagrywanie tego cyklu, już wkrótce kolejne, z teledyskami.

    A dziś (niedziela 24.01.) i w środę (27.01) zapraszam do klubu Łódź Kaliska na kab.art


    • RSS